top of page
Nataliia Hordybakina 0.jpg

Nataliia Hordybakina

Pomoc Tanatokosmetyczna
na Dolnym Śląsku
​ 
Szacunek, Dokładność, Profesjonalizm

Mroczna historia baśni braci Grimm

Zdjęcie autora: NATALIIA HORDYBAKINA
NATALIIA HORDYBAKINA
23 wrz
3 minut(y) czytania

Jeszcze na studiach pisałam pracę okołonaukową o niezwykle obiecującym tytule — „Mroczna historia słynnych baśni dla dorosłych”. Był odległy 2017 rok i wtedy nawet przez myśl mi nie przeszło, że dziewięć lat później będę stała przy grobie rodziny Grimmów i patrzyła na te nazwiska zupełnie innymi oczami.

Mroczna historia baśni braci Grimm widziana oczami Natalii Hordybakiny
Grób rodziny Grimmów na cmentarzu Alter St.-Matthäus-Kirchhof w Berlinie, w dzielnicy Schöneberg. Zdjęcie - Nataliia Hordybakina

Bo jest pewien drobny szczegół, o którym jakoś rzadko mówi się dzieciom przy okazji „Czerwonego Kapturka”.

Jakob i Wilhelm Grimmowie właściwie nie napisali żadnej z najsłynniejszych baśni, które zwykliśmy uważać za ich autorstwa❗️

„Królewna Śnieżka”. „Roszpunka”. „Jaś i Małgosia”. „Kopciuszek”. „Wilk i siedem koźlątek”.

Brzmi jak lista lektur obowiązkowych dzieciństwa. Tymczasem Grimmowie nie siedzieli w przytulnym niemieckim salonie i nie zastanawiali się:

„No dobrze, co by tu dziś wymyślić?”

Ich rola była zupełnie inna ⤵️

Mroczna historia baśni braci Grimm widziana oczami Natalii Hordybakiny
Podwójny portret pisarzy Jakoba i Wilhelma Grimmów. Rycina: Lazarus Gottlieb Sichling, na podstawie obrazu autorstwa Herrmanna Biowa. 1854 rok

Na początku XIX wieku bracia Grimm zaczęli zbierać i opracowywać opowieści funkcjonujące w tradycji ustnej❗️

Interesowało ich nie tylko samo opowiadanie, ale również język, kultura i pamięć ludowa krajów niemieckojęzycznych. W czasach napoleońskich w Niemczech coraz silniejsze były również dążenia do odnalezienia własnej tożsamości kulturowej.

Mroczna historia baśni braci Grimm widziana oczami Natalii Hordybakiny
Dorothea Viehmann opowiada braciom Grimm swoje historie. Obraz autorstwa Ludwiga „Louisa” Katzensteina, 1894 rok

Baśnie miały więc być czymś więcej niż historyjkami dla dzieci. Miały być śladem dawnego świata — jego języka, wyobraźni, lęków i sposobu myślenia.

I tutaj robi się naprawdę ciekawie.

Bo ten dawny świat miał zdecydowanie mniej cenzury niż współczesny.

Ludowe baśnie były znacznie brutalniejsze, bardziej cielesne i zdecydowanie mniej „family friendly”, niż znamy je dzisiaj.

W różnych wcześniejszych wersjach tych opowieści można znaleźć seks, kazirodztwo, kanibalizm, przemoc, gwałt, dzieciobójstwo, okrucieństwo i inne zwroty akcji, po których współczesny Disneyland prawdopodobnie poprosiłby o chwilę przerwy i konsultację z prawnikiem.

Mroczna historia baśni braci Grimm widziana oczami Natalii Hordybakiny
„Czerwony Kapturek” autorstwa George’a Frederica Wattsa, 1890 rok

Ale jest tu pewien haczyk ⤵️

Grimmowie nie po prostu wzięli starych, brutalnych historii i nie wykreślili z nich wszystkiego, co uznali za zbyt straszne. Ich własne kolejne wydania również się zmieniały. Z czasem język stawał się bardziej literacki, fabuły bardziej uporządkowane, a niektóre sceny łagodniejsze.

Co ciekawe, między pierwszym wydaniem ich zbioru z 1812 roku a kolejnymi edycjami zmieniło się naprawdę sporo. Niektóre historie zostały przeredagowane, inne rozbudowane, a część szczegółów dostosowano do zmieniającego się wyobrażenia o tym, czym właściwie powinna być baśń.

Mroczna historia baśni braci Grimm widziana oczami Natalii Hordybakiny
Tak wyglądała scena z „Królewny Śnieżki” w 1900 roku. Ilustracja autorstwa Arthura Rackhama

I właśnie dlatego Grimm, którego znamy dzisiaj, nie zawsze jest tym samym Grimmem, którego czytali pierwsi czytelnicy.

Baśnie też dorastały. Tyle że zamiast chodzić na terapię, przechodziły kolejne redakcje.

A potem pojawił się Disney.

I tutaj rozpoczął się kolejny etap wielkiego baśniowego liftingu ⤵️

Zamiast makabry — piosenka.

Zamiast krwi — pastelowa scenografia.

Zamiast rodzinnej traumy — gadający zwierzak.

A zamiast pytania: „Co tu się, do diabła, wydarzyło?” — oczywiście: „I żyli długo i szczęśliwie”.

Mroczna historia baśni braci Grimm widziana oczami Natalii Hordybakiny
A tak wyglądała scena z filmu animowanego „Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków” Disneya z 1937 roku

Disney nie wymyślił tej tendencji od zera. Baśnie od dawna były przepisywane, skracane, moralizowane i dostosowywane do odbiorców. Ale kino zrobiło z tego prawdziwą fabrykę szczęśliwych zakończeń.

I nagle historie, które przez stulecia były opowieściami o głodzie, przemocy, śmierci, seksualności, strachu i przetrwaniu, zaczęły wyglądać jak kolorowe instrukcje obsługi dzieciństwa.

Dlatego kiedy dziś słyszymy „baśń braci Grimm”, warto pamiętać, że mamy do czynienia nie z jednym oryginalnym tekstem, ale z całą historią kolejnych zmian.

Najpierw była opowieść przekazywana z ust do ust.

Potem ktoś ją zapisał.

Potem Grimmowie ją zebrali i opracowali.

Potem sami Grimmowie wielokrotnie zmieniali własne teksty.

Potem kolejne pokolenia zmieniały Grimmów.

A na końcu Disney zrobił z tego produkt, przy którym nawet najstraszniejszy wilk wygląda jak potencjalna maskotka.

I właśnie dlatego określenie „baśnie braci Grimm” jest trochę mylące. To nie tyle pojedyncze dzieła dwóch autorów, ile efekt długiej literackiej ewolucji — opowieści, które przez lata zmieniały kształt, język i znaczenie.

Można więc powiedzieć, że to cenzura cenzury cenzury. Choć może trafniej byłoby powiedzieć: kolejne warstwy redakcji, obyczajowości i wyobrażenia o tym, co wolno opowiadać dzieciom.

A kiedy stoisz przy grobie braci Grimm, cała ta historia nagle robi się trochę bardziej namacalna.

Mroczna historia baśni braci Grimm widziana oczami Natalii Hordybakiny
Zdjęcie - Nataliia Hordybakina

Patrzysz na nazwiska ludzi, których kojarzysz z dziecięcymi bajkami, i zaczynasz się zastanawiać, jak bardzo zmieniły się te opowieści, zanim trafiły do naszego dzieciństwa — pod koc, do łóżka i na dobranoc.

Bo może największą baśnią wcale nie jest ta o Kopciuszku, Śnieżce czy Czerwonym Kapturku.

Największą baśnią jest chyba ta, że zawsze były właśnie takie, jak je pamiętamy z dzieciństwa.

 
 
 

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
bottom of page